Streszczenie debaty: AI na rynku książki zagrożenie czy możliwość?

W dniu 7 marca podczas Targów Książki w Poznaniu odbyła się debata zorganizowana przez Porozumienie Wydawców Książek – Związek Pracodawców na temat: „AI na rynku książki, zagrożenie czy możliwość? ”

Spotkanie prowadził Franciszek Walerych dziennikarz radia Poznań, a ekspertami w dyskusji byli:

dr EwaChamczyk Cofunder & Head of AI w Campus AI zajmująca się wdrażaniem AI w procesy wydawnicze oraz

dr Michał Markiewicz wspólnik w kancelarii MSM Legal w zakresie prawa własności intelektualnej, adiunkt na UJ.

Franek Walerych: automatyzacja i efektywność w produkcji książek, czyli AI w składzie redakcji i korekcie tekstu, od kilku lat funkcjonuje taka pomoc w postaci AI, czy korzystanie z niej jest już powszechne czy w świecie wydawniczym są opory przed taką pomocą?

Ewa Chamczyk: dla mnie proces tworzenia książki dla niej jest czymś tak fascynującym i pięknym, że kiedy usłyszałam o procesie automatyzacji jak nazwał go prowadzący spowodowało to u ,mnie lekki dysonans. Jednak w branży wydawniczej AI w proces korekty i redakcji wchodzi ale robi to bardzo stopniowo i nie jest też tak, że AI zrobi te procesy od początku do końca sama bez udziału człowieka. Przede wszystkim musimy pamiętać o tym że sztuczna inteligencja to narzędzie i jeżeli będziemy do niej podchodzić w taki sposób czyli jak do narzędzi, które pozwalają pracować człowiekowi lepiej, bardziej wydajnie, szybciej to jesteśmy wstanie wynieść z tej współpracy pozytywne skutki. Jeśli zaś podejdziemy do AI jak do strasznego bytu, który jest wstanie zabrać nam wszystkim pracę i sprawi, że branża będzie wyglądała zupełnie inaczej jak próbuje się to nam powiedzieć poprzez media, no to to jest złe rozumienie AI w całości jeśli chodzi o jej zastosowanie. W naszym wydawnictwie Campus Books stawia się ciągle na ludzką korektę w procesie korekty składu, ponieważ AI nie jest jeszcze w stanie zrobić tego na dość wysokim poziomie, ale w przypadku korekty samego tekstu redaktorzy wspierają się AI, ale jest to narzędzie wspierające a nie zastępujące.

Franek Walerych: Czyli AI nie zabierze pracy tym, którzy zaczną z niej korzystać?

Ewa Chamczyk: kiedy jestem pytana czy sztuczna inteligencja zabierze ludziom pracę odpowiadam: nie AI ludziom pracy nie zabierze, ale zrobią to ludzie, którzy będą umieli współpracować ze sztuczną inteligencją. I widzimy tą tendencję na rynku pracy, gdzie kompetencje z zakresu sztucznej inteligencji generatywnej są coraz częściej wymagane przez pracodawców i coraz częściej wymieniane przez pracowników.

Michał Markiewicz: Ja tutaj, pozwolę się włączyć, ja uważam że AI nie wyeliminuje pracownika natomiast dostrzegam modyfikację stanowisk pracy, ponieważ AI wpłynie na model zatrudniania pracowników i liczbę osób która musi wykonywać określone zadanie. Czyli przyśpieszy pewne procesy, ułatwi pracę osobom na wyższych stanowiskach ale równocześnie w pewnym zakresie ograniczy te najprostsze stanowiska.

Ewa Chamczyk: AI stworzy nowe stanowiska, nowe zawody bezpośrednio z nią powiązane. W branży wydawniczej mogą to być np.: konsultant/kurator AI osoba, która będzie weryfikowała treści generowane przez AI, sprawdzać poprawność tych treści, robić fact checking. Ale także osoby które będą projektowały nowe rozwiązania dla branży wydawniczej z użycie m AI, nie tylko osoby techniczne, ponieważ wbrew pozorom AI jako technologia dociera do różnych specjalizacji i bardzo dobrze współpracuje z humanistami.

Franek Walerych: AI pomaga przy optymalizacji procesów druku, przewidywaniu nakładów, automatycznym formatowaniu i jak to wygląda w praktyce?

Ewa Chamczyk: W praktyce te systemy służące do optymalizowania, przewidywanie wielkości nakładu to są systemy drogie, na które może sobie pozwolić duże zasobne wydawnictwo, są one oparte na predykcyjnej sztucznej inteligencji, przewidującej na podstawie danych i wcześniejszego treningu co nastąpi. Natomiast nie jest to tak, że mały wydawca nie może sobie na to pozwolić, może ale za pomocą AI generatywnego, jest to analiza na mniejszą skalę ale modelami AI które mają dostęp do Internetu można spokojnie to zrobić. Możemy badać rynek, trendy rynkowe, przeanalizować jak duży jest średni nakład książki na dany temat danego autora i rzeczywiście wesprzeć się tymi danymi, których zgromadzenie i analiza w normalnych warunkach zajęłaby o wiele więcej czasu niż w przypadku pracy z AI. Sztuczna inteligencja może pomóc również w analizie wewnętrznej np. dotychczasowych nakładów wydawnictwa, więc AI doskonale nadaje się do szukania synergii między tym co na rynku, a tym co w wydawnictwie.

Franek Walerych: jakie konkretne modele AI możemy wskazać do takich zadań?

Ewa Chamczyk: GPT, Cloude do analizy danych choć nie ma dostępu do Internetu, badania pokazały że doskonale radzi sobie z dużymi ilościami danych. Gemini też doskonale sobie poradzi i Grog stworzony przez X do dużych danych. Te modele mają funkcję deep search dzięki czemu możemy dotrzeć do danych, do których trudno byłoby dotrzeć w normalnym procesie analizy rynku. Spotkałam się z takim stwierdzeniem, że AI może być świetnym generatorem pomysłów, moim zdaniem jeśli autor nie ma pomysłu, to nie powinien zabierać się za tworzenie. Natomiast jeśli AI może wesprzeć autorów to należy wyjść daleko poza to co myślimy w kontekście AI i tworzenia tekstów. Umówmy się pierwsze skojarzenie kiedy o tym temacie myślimy to: wrzucam prompt  AI generuje pomysł na książkę albo rozdział po 2 godzinach mamy książkę, ale jeśli podejdziemy do tematu AI jako narzędzia wspierającego, to tematów w których sztuczna inteligencja może wesprzeć autora jest dużo: autorzy książek non fiction gdzie AI może wspierać researcher, ale musi być on dobrze weryfikowany, sprawdzony przez człowieka. Może wspierać w autora poprzez krytykę tekstu książki dzięki temu autor może napisać książkę lepiej, Autorzy fiction, AI może być wsparciem w zakresie tworzenia postaci, bardziej konsekwentnie będzie utrzymywał spójność postaci, może pogłębić jej profil psychologiczny itp. W procesie samego pisania jest dużo osób, które generują książki są to na ogół self publischerzy w tym obszarze rynku na świecie dzieją się rzeczy bardzo niepokojące i będziemy o tym jeszcze mówić.

Franek Walerych: przejdźmy do kwestii prawnych, bo wiemy, że AI czerpie z baz danych których autorem nie jest, kto w takim wypadku jest właścicielem własności intelektualnych?

Michał Markiewicz: tu musimy rozdzielić szereg różnych przypadków kwalifikacji prawno-autorskiej, jeżeli spojrzymy na kwestię prawa autorskiego i poszczególnej współpracy z AI to będzie ona różna w zależności od tego jak będziemy z AI korzystać. Jeżeli spojrzymy na kreatywną dyskusję z AI, na szukanie inspiracji, krytyki i wprowadzanie tych sugestii do tekstu to oczywiście tutaj nie ma problemu naruszeń, autor ma swobodę w tworzeniu takich materiałów, uwag i kierunków rozwoju swojej twórczości, gdyby się okazało, że przejmuje trochę więcej niż sam pomysł np. zarys fabuły trochę doprecyzowany ale na tyle rozbudowany, że indywidualny w rozumieniu prawa autorskiego wtedy również taki autor w gruncie rzeczy nie ma problemów prawno-autorskich bo to co jest generowane przez AI nie jest chronione prawem autorskim. Czyli co do zasady mamy swobodę, mamy tylko problem ponieważ ta przejęta od AI część twórczości nie jest chroniona prawem na rzecz tego autora, bo kopiuje coś co nie jest objęte prawem autorskim. Tu pojawiają się problemy czy autor może przypisywać sobie autorstwo tego co skopiował? Im więcej autor przejmuje od AI tym jest większy problem z oznaczaniem tego. W przypadku przejęcia od AI pomysłu, inwencji to autorzy nie wskazują i nie muszą wskazywać nawet w przypadku inspiracji z życia wziętych, tam też autorzy nie mówią na kim wzorowali się pisząc. Natomiast jeśli przejmujemy dużo, jakiś wątek przestaje być autorski, a zaczyna być przejmowany od AI to pojawia się moralno-etyczny problem czy to oznaczać, czy wskazywać co jest moje a co pochodzi od AI? Jeżeli chodzi o prawo, to nie jest regulowane w prawie autorskim, wolno nam przypisywać sobie autorstwo, to wynika z tego że to co tworzy AI nie jest objęte prawem autorskim i regulacje karne w zakresie plagiatów również dotyczą przywłaszczania sobie cudzego utworu czyli czegoś co jest objęte prawem autorskim. Jeżeli wspomagamy się AI to co do zasady nie ma ryzyk prawno- autorskich, jest jeden element na który należy uważać zarówno teraz jaki i pewnie w przyszłości tzn. redakcja umów z serwisami które dostarczają nam narzędzia AI. Bo dane które podaje nam AI nie są chronione prawem autorskim, ale jeśli zawieramy umowę to musimy podpisać regulamin jak będziemy z tego korzystać. Modele biznesowe pewnie będą się rozwijać, ale to jest coś co z perspektywy prawa powinniśmy obserwować.

Franek Walerych: Czyli możemy mówić, że mamy dość sporą dowolność i wolność jeżeli chodzi o wykorzystywanie tych materiałów.

Michał Markiewicz: tak jeśli chodzi o kwestię oznaczania i wytwórczości samego autora. Natomiast to na co należy zwrócić uwagę i to jest pewne niebezpieczeństwo zarówno po stronie autorów ale i wydawców to jest odpowiedzialność za to co ostatecznie będzie rozpowszechnione. Jeżeli przejdziemy na inny sposób wykorzystania AI i przejęcie jakiś elementów chociażby tekstu wygenerowanego przez AI do naszej książki to jeżeli się okaże, że ten fragment jest plagiatem czyli zawiera elementy twórczości innych osób co nie powinno się dziać w ramach algorytmów sztucznej inteligencji, ale się dzieje. Wtedy odpowiedzialność w prawie autorskim jest obiektywna, odpowiadamy za naruszenie niezależnie od winy. Jeżeli doszło do skopiowania to będzie odpowiadał za to autor, ale także wydawca niezależnie od tego jakie umowy z autorem zawarł. Wydawca może mieć później regres do autora w kontekście finansowym, później to jakoś rozwiązywać jednak prawnie to wydawca za takie naruszenie też może odpowiadać.

Ewa Chamczyk: Ja do tych kwestii dołożyłabym kwestie obrazu, grafik, bo o ile z tekstem kwestie podobieństwa do innych wygenerowanych tekstów są trudniejsze do uchwycenia to w przypadku grafiki to prawdopodobieństwo jest bardzo duże. I jest sporo sporów sądowych dotyczących narzędzia bardzo popularnego Midjourney, które tworzy bardzo wysokiej jakości grafiki, ale było uczone na dziełach objętych prawami autorskimi i stąd pozwy o naruszenie. Dlatego warto mieć z tyłu głowy, jeśli grafik wspiera się sztuczną inteligencją, żeby zwrócić uwagę z jakich narzędzi korzysta. Np. Adobe Firefly ma narzędzie, które trenowano na grafikach należących do Adobe i dzięki temu kwestia praw autorskich została tu uregulowana i my wykorzystując to narzędzie do pracy jesteśmy w pewien sposób zabezpieczeni.

Michał Markiewicz: Odnośnie grafik jeszcze jest problem skorzystania z programów, że nie uzyskujemy prawno-autorskiej ochrony do tych grafik. Dla wydawcy może to stwarzać ryzyko, że np.: korzystanie z okładki wygenerowanej przez AI nie będzie chronione. Oczywiście przy tym jest też temat: co jak okładkę stworzy AI, a jako autor podpisze się człowiek? To inny temat bardzo ciekawy, na ile prawo pozwala w procesach sądowych złapać taką nieuczciwość. Konkluzja jest taka, że obecnie mamy narzędzia, które promują taką nieuczciwość, mamy domniemanie, że twórcą jest ta osoba, która jest oznaczona w związku z czym o tym też trzeba pamiętać, ale zasada jest taka że jeżeli stworzył to algorytm to praw autorskich nie ma i każdy może swobodnie z tego korzystać. To jest jedna kwestia i druga, która trochę jest może z boku naszej dyskusji chociaż tu się pojawiła to problematyka uczenia tych modeli. Bardzo ciekawy temat, czy można je uczyć, jak je uczyć, mamy zupełnie inne regulacje w UE,w Polsce od kilku miesięcy wreszcie też, no i zupełnie inne w USA. U nas częściowo można uczyć chyba, że ktoś zastrzeże, że nie wolno na danych utworach uczyć AI wyjątek badawcze uczenie i wtedy zawsze można uczyć AI. Natomiast w stanach sądy zastanawiają się czy można, czy nie ze względu na formułę for use co jest uczciwe, a co nie. Natomiast zwracam uwagę że 3 tyg. temu zapadł pierwszy wyrok, który dotyczył trenowania modelu prawniczego do przeszukiwania treści prawniczych i sąd uznał że jego działanie było naruszeniem praw autorów. Myślę. że pojawią się nowe przesłanki i nie każde trenowanie również w USA będzie dozwolone. Jedno czy można trenować, drugie nawet jeśli można to czy nie należy tego wynagradzać twórcom, bo to oni stworzyli treści.

Ewa Chamczyk: Kwestia Wielkiej Brytanii tam twórcy aktywnie walczą w kwestii licencjonowania treści dla AI, są pomysły w stylu oznaczenia utworu, że nie wyraża się zgody na uczenie AI na danym utworze. To co jest najważniejsze to, dobra praktyka, ważną kwestią jest transparentność, dokładne precyzyjne oznaczanie co zostało wygenerowane przez AI. W Campus Books bardzo przykładamy do tego wagę, również dlatego żeby móc śledzić też to jak rozwija się AI.

Widz: Czy wydawca może zastrzec sobie w umowie z autorem jak bardzo autor będzie korzystał z AI i drugie czy możliwe jest stworzenie dwóch identycznych okładek?

Ewa Chamczyk: technicznie zależy to od tego z jakiej wersji programu korzystamy, jeśli korzystamy z modelu na których modele się uczą to może dojść do takiej sytuacji, ponieważ jeśli coś wrzucamy, to możliwe że inny użytkownik dostanie coś niemal identycznego jak to co stworzymy my. Nie takie samo bo to algorytm i nie ma takiej możliwości ale niemal identyczne tak.

Michał Markiewicz: Kwestia umowy, prawo autorskie przewiduje konstrukcję równoległej twórczości, czyli co jeśli tych dwóch autorów stworzy coś takiego samego? Jakie są  konsekwencje prawne, i mówimy, nie ma naruszenia każdy ma identyczne prawo do tego co stworzył. Skala zapewne była mniejsza niż teraz przy AI, a co do umowy możemy zastrzec, możemy dać kary za złamanie, wielu przedsiębiorców tego bardzo pilnuje, bo może to być kluczowe w kontekście danych produktów np. opakowanie. W związku z tym możemy zastrzec, ale wykonanie takiego postępowania będzie bardzo trudne, jak wykazać że autor naruszył to postanowienie, są programy które teoretycznie weryfikują korzystanie z AI, ale są też coraz lepsze programy pozwalające się bronić przed taką weryfikacją.. więc to jest taki ciągły wyścig.

Franek Walerych: Jak wydawcy są w stanie weryfikować treści dostarczane przez autorów? Czy wydawca ma obowiązek wskazywać że AI użył?

Michał Markiewicz: To jest element dobrych praktyk i samoregulacji natomiast kluczowym aspektem jest prawo autorskie i na ten moment nie ma konsekwencji prawno-autorskich jeśli wydawca, autor nie oznacza korzystania z AI. Z perspektywy odbiorców to ważna informacja i warto pracować na stworzeniem dobrych praktyk.

Ewa Chamczyk: tym bardziej że badania mówią że wytwory AI postrzegamy jako o wiele mniej wartościowe od wytworów człowieka.

Franek Walerych: czy AI można traktować jako ghostwritera?

Ewa Chamczyk: Najpierw bym się zastanowiła czy ghostwriter jest w ogóle oznaczany, dopiero czy AI może być ghostwriterem. Co do zasady może i dzieje się to w self publishingu po angielsku, jest aplikacja FastRead.io aplikacja do generowania książek wystarczy zarys pomysłu i aplikacja jest w stanie zrobić książkę łącznie ze składem. Ponieważ jest połączona z Amazonem to zalew tego typu publikacjami był tak duży, że Amazon wprowadził ograniczenia 3 tytułów na użytkownika dziennie.

Franek Walerych: Czy jest to etyczne?

Michał Markiewicz: Prawo nie akceptuje praktyki ghostwritera, co ciekawe jedyny wyjątek – mowy polityków. Jeżeli spojrzymy na AI, to jest to to co mówiłem można to zrobić z perspektywy prawa autorskiego, ucieka obecnej interpretacji przepisów, nie jest zagrożone z perspektywy karnej ani cywilnej, co więcej jest furtka uzyskiwania ochrony prawno-autorskiej na materiały wygenerowane poprzez niezgodne z prawdą przywłaszczanie sobie twórczości algorytmu, prawo na razie nie stawia bariery ale to nie etyczne. Prawo nie nadąża z regulacjami, ale nie oznacza to, że to jest dobre.